1,2. Tumblr /
3.
Brygada Kryzys /
4,
5.
The Sartorialist, Inspiracja książką Orwella "Rok 1984"/
6,
7. Tumblr /
8.
AlicePoint /
9,
10. Agnes Deyn & David Bowie by Jessica Holmes/
11.
Tomek Lipiński /
12,
13. ? & Twiggy
Dziś postanowiłam, że napiszę dłuższy i (być może "pseudo") intelektualny post. Cośtam się w mojej głowie kotłuje, więc czas dać upust myślom. Nie obiecuję, że będzie kontrowersyjnie. Nie obiecuję, że ten tekst zmieni Twoje życie. Nie obiecuję niczego, ale zapraszam do lektury, bo może jednak uda mi się sprowokować do jakiejś refleksji chociaż jedną osobę.
Ostatnio staram się dotrzeć do swojego wnętrza, zrozumieć czego chcę od siebie i innych (co odbija się na częstotliwości dodawania nowych wpisów). Wiele czasu poświęcam na rozmyślania, które dotyczą także mody. Nie będę ukrywać, że jest to moja największa pasja. Dwa, może trzy, lata temu narodził się we mnie pociąg właśnie do tej dziedziny sztuki (bo oczywiste jest, że modę uważam za równorzędną, a może nawet wyższą poprzez swoją interdyscyplinarność, dziedzinę sztuki). Tak, wiem... Nie widać tego za bardzo po tym blogu, bo prawda jest taka, że nie jest on tym, czym miał w założeniu być. Chciałam pisać więcej, częściej, lepiej. Nie zależy mi na rozgłosie, statusie "szafiarki", tysiącach fanów na Lookbook'u i testowaniu tuszów do rzęs. Pozorna sława, pieniądze oraz benefity w postaci ciuszków z Romwe czy nieszczęsnych podróbek JC Litów od DeeZee nigdy nie były moimi obiektami pożądania. Chodziło raczej o zostawienie śladu, pamiątki dla siebie (Już widzę, jak zaglądam tu za x lat i śmieje się, powstarzając "jak ja mogłam to napisać?") i jednoczesne pozostanie niezależną.
Jestem wobec siebie krytyczna, chociaż nie powiem, żeby negatywne komentarze wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Czasem bolało (nawet bardzo), jednak klikając na ten mały pomarańczowy przycisk "utwórz bloga" znałam konsekwencje. Z czasem nauczyłam się podchodzić do krytyki z dystansem, bo zrozumiałam, że naprawdę nie dogodzę każdemu, a dziewczyny potrafią uczepić się wszystkiego - od przekrzywionego kosmyka włosów do pyłku na bucie. Dla takiej lekcji życia warto założyć bloga.
Do meritum jeszcze troszkę, więc przyspieszam pisanie. Miało tu być chyba coś o modzie. Jak już zaczęłam wyżej, uważam ją za wielką dziedzinę sztuki, a dzieki internetowi mogę z bliska zobaczyć Modę przez duże "M". Brakuje mi jeszcze opcji "dotknij tkaninę", ale nie ma takiej rzeczy, której ludzie nie wymyślą, wiec czekam cierpliwie. Moda to pewien styl życia, zwracanie uwagi na różne detale, inspirowanie się na każdym kroku, ciągła analiza otoczenia. I kiedy usłyszałam od bliskiej mi osoby słowa: "Myślałam, że ty po prostu dodajesz jakieś zdjęcie i dopisujesz 'mam na sobie żółtą kurtkę i nowe jeansy', a potem klikasz 'opublikuj'" to zrozumiałam, że właśnie tak postrzegane są osoby, które mówią "interesuję się modą, prowadzę bloga".
Z tego miejsca dementuję i uświadamiam, że obsesyjne chodzenie po Zarze czy zachwycanie się manekinem z wystawy H&Mu nie jest godne bycia określonym słowami "interesuję się modą". Nic nie mam do takich osób, bo sama czasem lubię wpaść do Galerii Krakowskiej, "żeby sobie popatrzeć", ale ludzie! Miejcie trochę litości! To, że mam najnowszą lustrzankę nie czyni mnie fotografem. To, że czytam Paulo Coelho nie robi ze mnie współczesnego filozofa szukającego sensu w życiu. I wreszcie to, że lubię fajne ciuchy nie sprawia, że mogę uważać siebie za specjalistę w dziedzinie mody.
Teraz moda stała się modna, wręcz powszechna. Ale pod tym wszystkim kryje się coś więcej niż sieciówkowe trendy. Podstawą jest posiadanie jakiejkolwiek wiedzy na temat historii poszczególnych elementów garderoby, rodzajów tkanin, biografii wielkich projektanów i ich drogi na szczyt. Pomijam już fakt, że wielu "miłośników" mody nie widziało choćby pół pokazu na nadchodzący sezon. I nie twierdzę, że pozjadałam wszystkie rozumy, bo jest jeszcze mnóstwo rzeczy, o których nie mam pojęcia, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że staram się tę wiedzę poszerzać na tyle, na ile jestem w stanie.
Bardzo zachęcam do czytania gazet innych niż "Hot", "InStyle" czy "Cosmopolitan", bo z modą nie mają zbyt dużo wspólnego. Z polskich pozycji polecam "Fashion Magazine", "Viva! Moda" i "K Mag", ponieważ to własnie w nich można znaleźć najwięcej "mody w modzie". Nie trzeba od razu zaczytywać sie w "Vogue'ach" (umówmy się, połowę treści stanowią tam reklamy), poza tym warto wspierać też nasze publikacje.
Na podsumowanie dzisiejszych rozważań (które, mam nadzieję, jeszcze kiedyś rozwinę) krótki apel:
Moda to coś więcej niż ładne ubrania w sklepie. Zainteresowanie nią wiąże się z jakimiś potrzebami estetycznymi, wrażliwością na piękno. Kształtują ją wielcy kreatorzy odrywając nas od rzeczywistości, przenosząc w świat swoich idei, wizji. Wiele osób się pewnie w tym momencie zaśmieje i popuka w głowę, ale ja wierzę w to, co napisałam i taka jest moja (subiektywna!) odpowiedź na pytanie "Czym jest moda?".